Droga przez mękę kalekiego owczarka Cary'ego.

Czyli taki warszewski pchli targ.

Moderatorzy: Dorime, Jarosław Frycz

Droga przez mękę kalekiego owczarka Cary'ego.

Postprzez maja2308 » 29 gru 2008, o 22:39

Droga przez mękę kalekiego owczarka Cary'ego.

Podobno tzw. szlachetne urodzenie jest przepustką do szczęścia.
Tkwi w tym jakieś źdźbło prawdy ale wyłącznie w odniesieniu do ludzi.
To niepisane prawo nie działa w przypadku zwierząt.
Smutna historia owczarka niemieckiego, o pięknym imieniu Cary,
stanowi podstawę tego przekonania.
Jako maleńkie szczenię z rodowodem, trafił on w tzw. dobre ręce.
Co do tego hodowca nie miał wątpliwości.
Na psiaka czekała kariera psa wystawowego.
Minęło 5 lat. Do drzwi hodowcy zapukał zdruzgotany człowiek, błagający
o wsparcie w postaci rady, co można jeszcze zrobić, by ratować zwierzę, które trzymał na smyczy. Człowiek ów potrafił udowodnić, że dorosły strzęp psa jest dawnym szczenięciem, znanym hodowcy.
To, co opowiedział później, było zwalającą z nóg prawdą, pokazującą, jak wiele masek potrafią założyć ludzie, by osiągnąć cel. Cary u swych pierwszych właścicieli przeżył istne piekło na ziemi. Nie były mu przeznaczone wystawy. 3 lata spędził w kojcu, bez skrawka budy. Przeszedł katorgę i solidny trening termiczny - mróz, deszcze, upały, przed którymi nie było, gdzie uciec i znikąd, słownie znikąd, nie nadchodziła pomoc.
Czy ktoś się temu piekłu przyglądał? Trudno uwierzyć, że mogło być inaczej. Właściciele biedaka nie mieszkali na pustkowiu.
Jakimś zrządzeniem losu, jakby ostatnim rzutem na taśmę, przeznaczenie przywiodło do tego domu wspomnianego człowieka. Podjął tam pracę i tak zetknął się z psem. Widząc jego codzienne cierpienie, uprosił właścicieli, by zrzekli się na jego korzyść praw do psa. Formalnościom stało się zadość. W ten sposób to on stał się jego nowym opiekunem. Weterynarze podejrzewali u Carego zapalenie opon mózgowych, jako następstwo doznawanych udarów słonecznych. Owczarek przeszedł również epizod zapalenia nerwu wzrokowego, z czasową ślepotą na jedno oko. Ta, ku wielkiemu szczęściu, ustąpiła. Biorąc pod uwagę, ile przeszło to zwierzę, ciężko się dziwić czemukolwiek.
Na cud zakrawa, że Cary w ogóle jeszcze żyje. Pies porusza się podtrzymywany w specjalnie skonstruowanym nosidle. Jego łapki odmawiają współpracy, podwijają się, chód jest chwiejny. Niestety, nie wycofują się objawy porażenia czterokończynowego. RTG wykazało uraz kręgosłupa w odcinku piersiowym, jakby pies został czymś ordynarnie uderzony. Niestety, los nie lubi łzawych, szczęśliwych zakończeń.
Czas pokazał, że nowy Pan Cary'ego nie podołał obowiązkom
i deklarowanemu zaangażowaniu. Pomimo okazanego mu wsparcia, w tym i finansowego, nie polepszył jakości życia nieszczęśnika, nie dopilnował leczenia. Dopuścił do tragicznego zaniedbania stanu zwierzęcia. Doszło do tego, że bardzo poważnie zaczął rozważać jego uśpienie.
Oko opatrzności jednak czuwało. Pojawiła się wybawczyni Cary'ego i to wybawczyni w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ofiarowaniem domu tymczasowego uchroniła psa przed zastrzykiem zapomnienia i postanowiła zawalczyć o poprawę jego kondycji psychicznej i fizycznej.
Jaki w ogóle jest sens tych wszystkich starań?
Zapewne, odrzucając uczucia wyższe, nie byłoby żadnego, gdyby
nie fakt, że Cary rozumie, co się do niego mówi. Pomimo bagażu przejść
jest niezwykle inteligentnym, zrównoważonym psem. Na ile jego ciało pozwala, całym sobą reaguje na człowieka, okazując mu wielką wdzięczność, za każde płynące dobro.
Nie można pozwolić, by cała lawina przeciwności, miała zaowocować odejściem psa tam, skąd już nie ma powrotu.
Cary, marnie zaczął swą ziemską egzystencję.
Nie wolno dopuścić, by równie marnie, tak młody, wciąż
piękny i jakże kochany pies, miał skończyć.

Błagamy o pomoc zarówno w imieniu Carego jak i jego obecnej opiekunki. Szukamy zarówno wsparcia finansowego na leczenie jak i docelowego domu, który doceni to cudowne zwierzę i nie przyłoży ręki do tego, by ponownie zostało skrzywdzone.
Cary ma jeszcze przed sobą wiele lat życia. Wyłącznie od ludzi, jakich na jego drodze stawia przeznaczenie, zależy zarówno obecna, jak i przyszła jakość tych lat.


Osoby zainteresowane losem psa, pragnące włączyć się w pomoc, pozyskać dodatkowe informacje, proszone są o kontakt z Pomorską Fundacją Rottka. Ta, wzięła Cary'ego pod swe opiekuńcze skrzydła
i z wielką determinacją walczy o to skrzywdzone stworzenie.
Dane kontaktowe:
kasia@rottka.pl, 0-606910935

Dla tych z Państwa, którzy są przekonani, że zechcą wspomóc diagnostykę i leczenie owczarka, pozostawiamy dane do wpłaty.

Pomorska Fundacja Rottka, 81-786 Sopot ul. Chopina 38
Konto bankowe Bank BZ WBK S.A. O /Sopot:
53 1090 1098 0000 0001 0587 2375
tytułem - Cary

Pomóc Cary'emu mu można również drogą smsową, wysyłając na numer 79880 treść: wa cary 01. W odpowiedzi przyjdzie link z możliwością ściągnięcia zdjęcia Cary'ego. Koszt sms'a 9 PLN + VAT (10,98 PLN).
maja2308
 
Posty: 6
Dołączył(a): 5 cze 2006, o 18:42
Lokalizacja: Złotowska

Wzruszony

Postprzez Lepik'o » 2 sty 2009, o 22:11

Wszystko pięknie opisane ale poto żeby zobaczyć zdjęcie trzeba wydać 10,98 PLN może podaj linka za free to widząc owczarka poruszy się bardziej moje i innych serce, bo jakoś historia trąca dużą fantazją, a tak wogóle to ile dostanie z tego Cary np. jaki procent, tak samo nie dam wyciągnąć od siebie ani grosza na impreze Owsiaka ponieważ nie będe robił zrzuty na biednych bogaczy, którzy szykują się na przejęcie służby zdrowia i całej infrstruktury a potem mam im niby płacić za to co im kupiłem niezły tupet a jeszcze sobie naprodukują pacjentów na przystanku super.
Lepik'o
 
Posty: 71
Dołączył(a): 11 mar 2006, o 22:41
Lokalizacja: prosto z nieba

Postprzez maja2308 » 2 sty 2009, o 22:48

Link do tematu na "Dogomanii" i zdjęć Carego :

http://www.dogomania.pl/forum/f28/cary- ... ie-117949/
maja2308
 
Posty: 6
Dołączył(a): 5 cze 2006, o 18:42
Lokalizacja: Złotowska


Powrót do Kupię/sprzedam/zamienię/oddam

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron